Mówią o nas

GAZETA GOSTYŃSKA, Opublikowano: 7 września 2017 Autor: Izabela Skorzybót

W gostyńskiej farze trwają prace konserwatorskie.

Blasku nabiera drugi z ołtarzy (barokowy – z lewej strony kościoła) w nawie głównej, pochodzący z pierwszej ćwierci XVII wieku.

Renowacja rozpoczeła sie w 2015 roku. Konserwatorzy zajeli się wówczas zwieńczeniem ołtarza, w którym umieszczony jest dziewiętnastowieczny obraz na płótnie przedstawiający św. Katarzynę. W 2016 roku prace kontynuowała pracownia konserwatorska z Torunia Klaudii i Leszka Kannenbergów. Odrestaurowano obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz dwie drewniane rzeźby Jana Nepomucena i Wincentego a Paulo oraz uszaki. W sierpniu rozpoczęto kolejny etap renowacji.

- Przeprowadzamy prace konserwatorskie ołtarza, części mensy* i nastawy. Prace polegają głównie na oczyszczeniu z wtórnych pierwotnych warstw farby, czyli olejnic, ponieważ ołtarz wielokrotnie był przemalowywany, przez to farba zaczęła odchodzić, odspajać się, wchodziła wilgoć, drewno psuło się – wyjaśnia konserwator Klaudia Kannenberg.

Powierzone nam obiekty trafiają pod opiekę doświadczonego zespołu.

Konserwatorzy będą zatruwać szkodniki, drewnojady zwane kołatkami. – Usuniemy wszystkie wtórne przemalowania i złocenia pokryte starą farbą złotą i szlagmetalem, czyli taką folią metalową. Odtworzymy pierwotny wygląd ołtarza, na nowo wykonamy złocenia 24-karatowym złotem, srebrzenia prawdziwym srebrem, będziemy go malować na wzór marmuryzacji – tłumaczy Klaudia Kannenberg.

Ołtarz kilka razy poddawany był już naprawom, jednak różne jego części w różnym czasie. Mensa jest praktycznie nowa z poprzedniego wieku i ma najwięcej warstw przemalowań. – Które ciężko schodzą, ponieważ są to już współczesne farby. Dół ołtarza przemalowany był pewnie trzy razy, góra miejscowo. Uszkodzone przez drewnojady jest również drewno na mensie. Trzeba powymieniać niektóre deski, od środka wzmocnić konstrukcję – mówi konserwator. Obecnie nie widać śladów działania owadów, jednak mogą występować larwy, które żyją w drewnie nawet 10, 12 lat. - Trzeba je wszystkie zatruć, aby kiedyś nie przeistoczyły w formę dorosłego owada, który przeleci na inni obiekt – dodaje Klaudia Kannenberg.

Prace w najstarszym gostyńskim kościele potrwają do połowy września. Idą sprawnie, także z tego względu, że wcześniej odrestaurowano już część elementów, pozostała do zrobienia tzw. architektura ołtarzowa. Złocenia wykona pozłotniczka z wieloletnim stażem z Poznania. Konserwator podkreśla, że gostyńska fara jest wyjątkowa.

– Ołtarz na pewno będzie piękny, będzie błyszczeć, nabierze świeżości, zabłyśnie. Fara jest bardzo pięknym obiektem do zwiedzania. Każdy powinien tu zajrzeć odwiedzając miasto. To piękny obiekt architektoniczny – zauważa konserwator dzieł sztuki.

Pieniądze na konserwację pochodzą z funduszy parafii (także przekazywanych przez parafian) oraz od Towarzystwa Miłośników Gostyńskiej Fary, które od lat gromadzi pieniądze z 1% podatku. Wsparcie za 2106 rok zdecydowało się przekazać 440 podatników, a rok wcześniej 380 osób.

Ład Boży, Opublikowano: 9 lipiec 2017 Autor: Marcin Nowacki

Powrót świetego obrazu.

Zwiedzający kolską farę Podwyższenia Krzyża Świetego, zatrzymajmy na dłużej wzrok na obrazie umieszczonym w głównym ołtarzu. To dzieło Henryka Piątkowskiego, ,,Znalezienie Krzyża Swiętego", namalowane w 1899r. W tym roku obraz powrócił, po wielu dekadach, na swoje dawne miejsce.

Jak wynika z relacji starszych parafian, obraz ,,Znalezienie Krzyża Świętego" w głównym ołtarzu obecny był do lat 60. ubiegłego wieku, po czym zginął. Przez wiele lat nie byłpo o nim żadnych informacji, aż został przez przypadek odnaleziony wewnatrz gotyckiego ołtarza. Przyczyną takiego stqanu rzeczy było jego znaczne zniszczenie oraz awaria mechanizumu opuszczającego i podnoszącego obraz. Przez ostatnie lata był przechowywany w domu parafialnym, a w 2016 r. przeprowadzono jego koniezną bardzo kosztowną renowację. Było to mozliwe dzięki ofiarności parafian.

Prace konserwatorskie wykonane w pracowni w Toruniu miały na celu oczyszczenie i przywrócenie oryginjalnych barw i przejrzystości oraz zamontowanie elektrycznego mechanizmu podnoszacego i opuszczającego obraz, dzięki czemu odsłaniany jest bądź zasłaniany, zabytkowy, gotycki krzyż. Inaugunacja mechanizmu odbyła się w sobote 13 maja podczas nabożeństwa mojowego, a w niedzielę wierni mogli zobaczyć efekty wykonanych prac na rozpoczęcie i zakończenie każdej Mszy Świętej.

Obraz do kolskiej fary Podwyższenia Krzyża Świetego sprowadzono prawdopodobnie w 1990r., pięc lat po rekonsekranckji świątyni przez biskupa kujawsko-kaliskiego Aleksandra Kazimierza Bereśniewicza 23 czerwca 1895r. Była ona zwieńczeniem, prawdopodobnie największej w siedemsetletniej historii, przebidowy wnetrza kościoła w stylu neogotyckim, które możemy po dzień dzisiejszy podziwiać, przebywając w murach najstarszej kolskiej świątyni.

W publikacji ,,Wielkopolskie miasto Koło" z 1912r. autorstwa Michała Rawity Witanowskiego h. Rawicz, regionalisty, krajoznawcy i pasjonata historii (1858-1943), jak również w powojennych kronikach kolskiej parafii famej odnajdujemy sporo informacji o obrazie. Czytamy tam, że po przebudowie kościoła w centralnym miejscu gotyckiego ołtarza umieszczono ,,niepospolitej wartości" obraz pędzla znanego warszawskiego artysty Henryka Piątkowskiego (1853-1932. Zakupiono go za równowartość kilkuset rubli. Jego kształt starannine dopasowano do ostroluikowanego formatu wnęki, w której dzisiaj widzimy potężny gotycki krucyfiks. Dzieło przedstawia scenę znależienia drzewa Krzyża Świetego przez św. Helenę, cesarzową, matkę cesarza Konstantyna l Wielkiego; obok niej uwidoczniono przepełnionego wiarą biskupa prawdopodobnie nietropolię Makariosa), Krzyż przytrzymują wszyscy rzymscy legioniści.

W Polsce są 133 koscioły (w tym cerkwie prawosławne) pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świetego oraz 15 kościołow pod wezwaniem Podniesienia Krzyza Świetego.

Rzeczy z Gdańska, Opublikowano: 11 sierpnia 2020 Autor: Kazimierz Orzechowski

Co wyczytac możemy z chrzcielnicy kobylińskiej?

Dwa lata temu-z okazji 500-lecia fary w Kobylinie-zamieściliśmy teksty poświęcone historii tej starożytnej budowlii i jej zabytkowemu wyposażeniu. Tematem ostatniego odcinka były losy pierwszej chrzcielnincy z tej świątyni z 1518 roku, której stan naruaszył nie tylko czas, ale równiez źle pojęte konserwatorstwo.

W lutym br. zabytek ważący kilkaset kilogramów przetransportowano do pracowni Kannenberg - Konserwacja i Restauracja Dzieł Sztuki w Toruniu, zajął nim artysta plastyk kamieniarz Ryszard Baka.

Dwie rewelacje

Okazuje się, że chrzcielnica została wykonana z jednej bryły piaskowca, z której wykłuto czworoboczną podstawę, ośmioboczny rozszerzający się ku górze trzon, przechodzący również w oktagonalną czaszę. Wprawne ko artysty dopatrzyło się tez lekkiego odchylenia całościod pionu oraz różnej szerokości niektórych z osmiu pól na trzonie, co przydaje zabytkowi hieratycznosci.

Nastepną rewelacją, na którą zwraca uwagę Ryszard Baka, było odkrycie na koronie chrzcielnicy ujmy na misę z jakiegoś szlahetnego metalu. Została ona najprawdopodobniej zrabowana przez plądrujące wielkopolskie kościoły Szwedów pod wodza gen. mjr. Jana Wejharda Wrzesowicza. Dlatego wnętrze czaszy wyłożono warstwą, miejscami grubości nawet 15cm, cementu i kleju budowlanego, których kilka wiader gruzu wybrał kamieniarz po odkuciu. Długotrwała obecność wody spowodowała jej pęknięcia i rozszczelnienia. Stąd ślady – już XX-wieczne – uszczelnienia białym cementem oraz spięcie dwoma metalowymi listwami u górnej krawędzi i u dołu.

Długa lista czynności

Oczyszczenie piaskowca i zdjęcie listew odsłoniło dramatyczny stan zabytku, grożący jego rozpadem. Pęknięcia należało spoić przez odwierty i osadzenie w nich kotw z prętów scalających pęknięte elementy przy użyciu żywicy poliestrowej.

Liczne ubytki, zwłaszcza przy górnej krawędzi czaszy, kamieniarz uzupełnił specjalnym kitem restauratorskim po nawierceniu otworów i montażu tzw. pajączków z drutu nierdzewnego.

Rejestr prac restauratorskich wyszczególnia aż 20 zespołów czynności. Zabytek został też poddany różnym zabiegom ,,kosmetycznym”: czyszczenie powierzchni metodami fizyko-chemicznymi, mycie gorącą wodą deminaralizującą, obłożenie ligniną celem rozpuszczenia i usunięcia soli, nasączenie preparatem grzybobójczym i preparatem wzmacniajacym strukturę kamienia, wreszcie zabezpieczenia preparatem hydrofobowym.

Bogactwo symboli

Dzięki zabiegom zostały uwyraźnione szczegóły płaskorzeźbionych motywów roślinnych i zwierzęciach o stylistyce gotycko-renesansowej w ośmiu prostokątnych płycinach na czaszy chrzcielnicy z Kobylina. Począszwy od płyciny z wykutą datą ,,1518” z elementami zdobniczymi , uwagę zwraca widoczny u góry gmerk, zapewne któregoś dolnośląskiego cechu kamieniarskiego, a na końcu środkowego wiersza znak przypominający herb Abdank, którym pieczętował się Jan Konarski (1447-1525), fundator słynnego trypytku w głównym ołtarzu fary kobylińskiej.

Z prawej strony widnieje zaś tajemniczy gmerk w postaci przekreslonej szubienicy na kartuszu umieszczonym w misternej plecionce. W kolejnej płycinie umieszczono chrystogram, czyli monogram będący symbolem Jezusa Chrystusa w formie akronimu ,,IHS” (pierwsza, druga I ostatnia litera greckiego imienia Jezusa: jota-eta-sigma). W czwartej płycinie można podziwiać regularną rozetę opartą na motywie kwiatowym, a w piatej znalazł się kusztownie wykuty rak zwrócony głową ku dołowi; symbolizuje odrodzenie, zmartwychwstanie, ale tez samego Chrystusa. Płycina za rakiem wypełniona jest pędem winorośoli, która stanowi atrybut Chrystusa I jego Kościoła (,,Jam jest prawdziwy szczep winy”- Ew. Wg Jana 15, l-17).

Siódma płycina przedstawia tzw. rybi pęcherz (vesica piscis) – asymetryczny motyw dekoracyjny przypominający pęcherz pławny ryby, która jest symbolem życia, nieśmiertelności, zmartwychwstania, Chrystusa, chrztu, chrześcijaństwa, cucharystii, zastąpiona później przez chleb I wino. Znak ryby pochodzi z tzw. Świętej Geometrii, czyli dwóch kół o tym samym promienu. Po połączeniu ze soba czterech punktów, na które składaja sie środki okręgów I miejsca ich przecięcia - powstaje krzyż. W religii judeochrześcijańskiej ,,rybi pęcherz” symbolizuje pierwszy dzień stworzenia I uważany jest za ,,łono wszechświata”. W architekturze późnego gotyku rozpowszechniony był m.in jako maswerk wypełniający górną część okna. I własnie taki maswerk z lisciem pojawia sie w ostatniej płycinie; być może, jest to godło albo herb współfundatora czy benefektora chrzcielnicy...

Pretekst do myślenia

Obcowanie z zabytkiem tej klasy, jakim jest chrzcielnica kobylińska, pozwala na przyswojenie wiedzy o myśleniu symbolicznym ludzi z przełomu XV I XVI w., o ich umiłowaniu piękna I umiejetności nadawania znaczeń rzeczom zwykłym. Bryła kamienia o symbolicznym kształcie kielicha opartym na planie oktagonalnym (osiem to ,,liczba zbawienia”) z ośmioma usymbolizowanymi płaskorzeźbami od pięciu wieków ,,dają do myślenia”. Oby nie przestały dawać!

Pani Klaudii Kannenberg I panu Ryszardowi Bace za lekcję ,,czytania” chrzcielnicy kobylińskiej serdeczne podziękowania składa autor Kazimierz Orzechowski.

Myślisz o konserwacji i restauracji dzieł sztuki.
Pomyśl o KANNENBERG.

Przywróć blask zabytkowych obiektów.
Skontaktuj się z nami